-Dziecko...-wyszeptałam i siadłam na Lunę.-To się kiedyś zemści...-dodałam na koniec i spięłam konia.
Luna z przekąsem wydobyła spod kopyt chmurę kurzu,który wpadł na moja siostrę.Klacz ruszyła jak dzika,a że jeździła bez osiodłani musiałam się chwycić jej grzywy.Kiedy stanęłam na dziedzińcu zrobiło mi się...Tak jakoś dziwnie...Byłam zła i chciałam zrewanżować się Arashi,ale jakoś coś mnie trzymało.
<Arashi,chcesz coś dodać?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz