czwartek, 23 maja 2013

Od Arashi

Wróciłam do zamku omijając dużym łukiem siostrę. Weszłam do swego pokoju znajdującego się na trzecim piętrze. Zasłoniłam okna i siedziałam tak po ciemku leżąc w łóżku z delikatnym uśmiechem.

Od Este

-Dziecko...-wyszeptałam i siadłam na Lunę.-To się kiedyś zemści...-dodałam na koniec i spięłam konia.
Luna z przekąsem wydobyła spod kopyt chmurę kurzu,który wpadł na moja siostrę.Klacz ruszyła jak dzika,a że jeździła bez osiodłani musiałam się chwycić jej grzywy.Kiedy stanęłam na dziedzińcu zrobiło mi się...Tak jakoś dziwnie...Byłam zła i chciałam zrewanżować się Arashi,ale jakoś coś mnie trzymało.

<Arashi,chcesz coś dodać?>

środa, 22 maja 2013

Od Arashi

- Zamknij się! - wyrwałam się. - Nie wejdę na marnego kuca. - prychnęłam w stronę klaczy. - Zostaw mnie w spokoju wiedźmo. Mam ciebie dosyć. - wrzasnęłam. - Daj mi święty spokój. - mruknęłam. - Zapamiętaj moje słowa: Z moich poddanych wycisnę ostatni grosz, a jeśli ktokolwiek zechce się sprzeciwić mi, skąpie się wkrótce we własnej krwi! - zaśpiewałam i odeszłam kawałek od Erse.

(Erste?)

Od Este

-Wiem,że znasz różne zaklęcia,ale nie jesteś jeszcze zbyt silna...Chodź do mnie i zostaw tego węża,bo wezwę straż.-powiedziałam spokojnie.
-Ja nie jestem zbyt silna?To ty boisz się zabrudzić kieckę!
-Dość tego młoda panno,jak będziesz mieć osiemnaście lat wtedy będziesz robić co chcesz,ale na razie to ja się tobą opiekuję.-dodałam rozdrażniona i weszłam do wody.
Wąż zaraz syknął i podpełzł do mnie.
-Ani się waż!-syknęłam w stronę stwora,a on pokorni się cofnął.-Idziemy!-powiedziałam ciągnąc ją za rękę.Szarpała się strasznie,ale nie ustąpiłam.

Miała królowa dwóch giermków,
jeden był zali pokorny,a drugi
mocno niesworny...
A kiedy juz wojna przyszła,
od tego pokornego męża
się doczekała węża.

Uciekł bowiem daleko i popłynął
rzeką,a ona zła na niego była
i nigdy mu tego nie wybaczyła,
drugi zaś został i pomógł jej wielce,
a kłaniali się przed nim mężowie i damy.

Lecz on uciekł od swej ukochanej...

Zanuciłam,a obok stanęła Luna.

<Arashi?>

Od Arashi

- Nie mów tak do mnie! - wrzasnęłam na nią i wyrwałam się. - Mam prawo robić co żywnie się mi podoba, więc wracaj sobie do zameczku i tam siedź! - krzyknęłam. - Nie jestem już dzieckiem.
Odwróciłam się w stronę jeziora. Nagle podniosła się mgła, a z ciemnej toni wyłoniły się dwie głowy, później ukazała się cała sylwetka węża.
"Samotny pozostał król,
który przegra swoją partię.
Chce wygrać z trójką,
i trojgu zgotuje śmierć." - zarecytowałam.

Wąż zasyczał lecz nie podszedł bliżej. Weszłam powoli do wody wyciągając rękę. Woda sięgała mi jedynie do kolan. 

"Mortem tradam te,
quae induta veste alba.
Key Reperit
gerens venit post eum
." - uśmiechnęłam się do węża.


Wąż schylił głowę i delikatnie dotknęłam go.

(Este?)

Od Este

Przechadzałam się zmartwiona po korytarzach zamku...To wszystko jest nie tak!Rodzice nie żyją,siostra no cóż...nienawidzi mnie...
-Pani Este!-usłyszałam Kalię (dwórkę)
-Tak Kalie?
-Twoja siostra Pani...-mówiła zdyszana.
-Co,co Arashi!?-krzyknęłam przerażona.
-P-poszła na polowania...Z-za...Wojownikami...
-Na jakie polowania?-spytałam blednąc.
-Na...Na Wodnego Węża z Erien.
-Karz przygotować mojego konia,jak najrychlej!-krzyknęłam i zbiegłam po schodach na dół.
Kiedy znalazłam się za dolną brama wsiadłam na Lunę (klacz fryzyjską) i ruszyłam galopem.
Szepnęłam klaczce do ucha:
-Pędź Luniu pędź ile sił...Martwię się,że jest za późno.
Po jakimś czasie dogoniłam wojska.
-Stać!Gdzie Arashi!?
Wojownicy patrzyli po sobie...Nikt nic o tym nie wiedział.
-Gdzie jest wąż?-wrzasnęłam.
-Jeszcze trochę na północ w jeziorze.-odparł jeden-Ale pani...
-Milcz!-dodałam wsiadając na Lunę.
Po chwili zobaczyłam moja siostrę przy jeziorze.
-Kochanie stój!-powiedziałam chwytając ją i odciągając od tafli wody.
Ona zaczęła się wyrywać.

<Arashi?>